Czytasz
Wywiad: Jan-Rapowanie i NOCNY. „Pisanie pomaga zajrzeć w głąb siebie”

Wywiad: Jan-Rapowanie i NOCNY. „Pisanie pomaga zajrzeć w głąb siebie”

Plansze Nocny Jan-Rapowanie

Jeszcze zanim wydali tegoroczny album „Plansze”, już wzbudzali niemałe zainteresowanie na polskiej rapowej scenie. W dobie trapowego brzmienia postawili na bardziej nostalgiczne i melancholijne warstwy tekstowe, przy równoczesnym nie rezygnowaniu z wakacyjno-popowej strony instrumentalnej. 

Z Janem-Rapowanie i producentem NOCNYm spotkaliśmy się jeszcze przed zakończeniem trasy koncertowej promującej Plansze. Rozmawialiśmy m.in. o Krakowie, różnych aspektach artystycznej współpracy czy wyjazdach za granicę. Za autentycznym materiałem stoją autentyczni ludzie, którzy swoich słuchaczy urzekają brakiem niepotrzebnej napinki, dystansem i wiarą w to, co robią. Koncert w ramach H&M Music będzie kolejną okazją do usłyszenia materiału na żywo.

W twojej twórczości mocno podkreślasz emocjonalny związek z Krakowem. Od pół roku mieszkasz w Warszawie, jak się tu czujesz?

Jan-Rapowanie: Warszawa nie była dla mnie ani zaskakująca, ani nowa. Mam wielu znajomych mieszkających na stałe w Warszawie, więc już wcześniej spędzałem tu dużo czasu. Dlatego nie czuję się jakkolwiek zaskoczony przez to miasto. Natomiast zaskoczyło mnie to, że aż tak bardzo brakuje mi Krakowa. Wyprowadzając się z niego nie sądziłem, że jestem do niego aż tak przywiązany.

Ta tęsknota wynika z różnic pomiędzy tymi dwoma miastami?

J: Na pewno nie z różnic, a bezpośrednio wynika z mojej wrażliwości i tego, że jestem bardzo sentymentalny. Tak naprawdę każdy powrót do Krakowa wytwarza we mnie poczucie, że jestem u siebie. Już od wyjścia z pociągu wiem, że jestem w domu. W Warszawie jestem w pracy. Mam tu wielu dobrych znajomych, ludzi i miejsca, które naprawdę lubię, ale chyba nigdy nie będę czuł, że to moje miejsce.

Pisanie pomaga znaleźć konkretne emocje i lepiej je nazwać?

J: Proces pisania często pozwala mi na ubranie w słowa tego, co czuję i zdecydowanie pomaga mi poznawać lepiej samego siebie. Pisanie jest dla mnie umiejętnością zadawania sobie samemu pytań i odpowiadania na nie. Polecam każdemu pisanie tekstów – to na pewno może pomóc poradzić sobie z emocjami i zajrzeć w głąb siebie.

Są jakieś utwory na Planszach, które zdążyły się już dla ciebie emocjonalnie zdezaktualizować?

J: Kiedy wychodziła NOCNA ZMjANA to trochę już przestała nam się podobać i było na niej pełno utworów, które straciły swoją aktualność. Plansze mogę spokojnie nazwać aktualnymi. Zgodzisz się ze mną, Nocny?

Nocny: Oczywiście, że się zgadzam, ten materiał nagraliśmy zresztą bardzo szybko. Staraliśmy się tak się z tym uwinąć, żeby nie pojawiły się podobne problemy jak przy NOCNEJ. Przy pierwszej płycie zdecydowanie proces, który się trochę rozwlekł.

A jakie widzicie różnice w pracy na linii raper-producent ?

N: System pracy zdecydowanie się zmienił.

J: Zaczęliśmy w ogóle mieć jakiś system pracy.

N: Właśnie, przede wszystkim zaczęliśmy się widywać. Przy pierwszej płycie mieliśmy duże problemy komunikacyjne. Nie mieliśmy jeszcze ze sobą tak dobrego kontaktu, przez co praca się rozwlekała. W  przypadku Plansz wiedzieliśmy już jak ze sobą współpracować. Mogliśmy wpaść do studia i razem nad czymś popracować, co bardzo dużo zmienia.

J: Nie bałbym się nawet użyć sformułowania, że ta płyta powstawała dużo bardziej profesjonalnie. Mówię tu oczywiście stricte o pracy naszej dwójki. To chyba pierwszy raz, kiedy ktoś w stosunku do nas użył epitetu profesjonalny duet. Byłem to ja – przed chwilą.

“Plansze” miał być konceptualne czy ten koncept zrodził się w trakcie prac?

J: Wszystkie numery powstawały pod wpływem chwili i silnych emocji. Kiedy prace nad materiałem były zamknięte i usiedliśmy, żeby przesłuchać całość to doszliśmy wspólnie do wniosku, że ten album jest dosyć łatwy do zdefiniowania. Rzeczywiście może sprawiać wrażenie albumu konceptualnego, natomiast nie było to nasze założenie. Ostatnio zwróciłem uwagę, że nawet gra tytułów może wydać się jakąś założoną z góry koncepcją, ale to zupełny przypadek.

N: Co jest zresztą dużą wartością, bo w naturalny sposób zrobiliśmy spójny i logiczny materiał.

Zgodzicie się, że Plansze są trochę paradoksem? Połączyliście niełatwe, emocjonalnie zaangażowane teksty z dosyć lekką i przebojową muzyką.

J: Zależało nam na takim efekcie. Takiej melancholii ze słońcem na twarzy. Rozmawiałem o tym z Rasem, który w swoich utworach często nie mówi wprost i ubiera myśli w metafory. Ludzie często słuchając tych tekstów mogą przeoczyć, że numer jest smutny. Ras robi wiele smutnych utworów, tylko często forma jest cieplejsza. I słuchając Plansz, Ras zwrócił mi też na to uwagę, co jest dla mnie bardzo ważne, bo w takich kwestiach jest to dla mnie duży autorytet.

Skoro mówimy o koncepcjach… Jak było z oprawą wizualną? Jak przebiegła wasza współpraca z Michałem Lobą, Piotrem Pytlem (@osiemdziewiec) i autorami teledysków?

J: Mieliśmy okazję pracować z fantastycznymi ludźmi. Z Piotrkiem znamy się już długo i stwierdziliśmy, że będzie to najodpowiedniejsza osoba do zdjęć. Po przeglądzie grafik Michała Loby, zachwyciliśmy się ich stylistyką i wiedzieliśmy, że to jest to. Nie zawsze jest tak, że pracując nad czymś wspólnie masz też okazję wyjść poza relację zawodową i zwyczajnie się z kimś polubić.

Nocny: Jeśli chodzi o teledyski, to każdy był realizowany z zupełnie inną grupą artystów. Mieliśmy okazję współpracować z Maxem Bugajakiem, Mateuszem Holakiem i Michałem Jagiełło. Dlatego każdy z obrazów, które powstały wizualnie opowiada zupełnie inna historię.

Pracując na klipami byliście razem w dwóch zagranicznych podróżach. Tokio czy Londyn? Które miasto wspominacie lepiej?

J: To były dwa zupełnie inne wyjazdy. Wszystko było inaczej. Nie zakochałem się w Tokio, ale bardzo się cieszę, że tam pojechaliśmy. Nieświadomie pod wpływem tej podróży zebrałem materiał do pisania, który nadal siedzi mi z tyłu głowy. Londyn wspominam super, na pewno będę tam wracał. Co najważniejsze – w obu miejscach zrobiliśmy zajebiste klipy i dobrze się bawiliśmy.

N: Ja w Londynie bawiłem się o wiele lepiej. Praca nad klipem w Tokio była o wiele intensywniejsza, przeszliśmy tam jakieś kosmiczne dystanse.

A nie przytłoczyła was trochę atmosfera alienacji w Tokio? Nie było jakiegoś szoku kulturowego?

J: Nie powiedziałbym, że mnie to przytłoczyło. Chyba spodziewałem się, że właśnie takie będzie. Na pewno ani przez moment mi nie przeszło przez myśl, że chciałbym tam mieszkać.

N: Mocno dało się odczuć różnice kulturowe. Nie za bardzo dało się rozczytać intencje ludzi, nie mówiąc już o języku.

J: Najgłębszy kontakt jaki udało mi się nawiązać to zaobserwowanie mnie na instagramie przez policjanta, który poprzedniego dnia nas zatrzymał i wylegitymował. Następnego ranka dostałem nawet wiadomość, ale nie odpisałem.

To co teraz? Jakie są wasze wspólne i indywidualne plany?

N: Musimy od siebie trochę odpocząć. Ten związek nie przetrwa jeśli będziemy w dalszym ciągu spotykać się z takim samym natężeniem.

J: Tak, praca nad tą płytą była krótka, ale naprawdę bardzo intensywna. Mamy taką konwersację na facebooku z całym sztabem pracującym przy tej płycie i naprawdę nie było dnia, żebyśmy nie wymienili tam żadnej wiadomości. Trochę miałem poczucie, że muszę być cały czas podłączony, bo nigdy nie wiem kiedy będę musiał podjąć jakąś ważną decyzję. Ciężko jest w takim stanie nad czymkolwiek się skupić, a co dopiero odpocząć.

N: Dlatego teraz na chwilę od siebie odpoczywamy. Nie chodzi mi o spotkania, ale współpracę na razie odkładamy, żeby później wrócić w pełni sił i na pełnej świeżości. Chociaż nie do końca wierzę, że to nam się uda.

J: No, pewnie nie do końca. Tak sobie teraz myślę, kiedy moglibyśmy zrobić następną płytę?

Sprawdź też
Syny 1988 Latarnia Records Domówka zostaje w domu

N: Zacząć pod koniec lata i jazda.


Czujecie się odrębni od świata hip-hopowego?

J: Pamiętam z matematyki coś takiego, że był przedział zamknięty i przedział otwarty i my należymy do przedziału, tylko tam bym zrobił ten nawias okrągły.

N: Człowieku, ostatni raz zetknąłem się z tym prawie sześć lat temu…

J: A to jest jeszcze jedna kwestia, że Max jest starszy ode mnie o 6 lat.

Czujecie tę różnicę wieku czy tylko czasami sobie ją uświadamiacie?

N: Ja mam mentalność 20-latka raczej. Bardziej spokojnego niż Janek, ale jednak 20-latka.

J: A ja właśnie czuję, że nie mam mentalności 20-latka.

Jak reagujecie na te porównania do Pezeta i NOONa?

N: To jest mega wyróżnienie, ale to są zdecydowanie za mocne słowa.

J: Spotkałem się kilka razy z tym, że ludzie się burzą na te porównania i ja to totalnie rozumiem i też bym najchętniej skomentował to w taki sposób. Ale ktoś mógłby to źle odebrać. To jest bardzo miłe, ale też chyba przesadzone i jest mi niezręcznie, kiedy słyszę takie porównania. Ale na pewno twórczość Pezeta i NOONa miała duży wpływ na to, kim jestem i co robię.

Powiedzieliście, że płyta już osiągnęła sukces i zastanawiam się czym on jest dla was. Wyłączając całą kwestię ekonomiczną, sprzedażowo-słupkową – co jest dla was miarą sukcesu płyty?

J: Mamy zgodną odpowiedź. Dla nas największym sukcesem jest to, że zrobiliśmy płytę, która nam się podoba, której my sami słuchamy. Ja słucham trochę dlatego, że muszę się nauczyć na koncerty, ale też dlatego, że mi się podoba.

N: Ja słucham dla przyjemności, naprawdę.

J: Przy poprzedniej zdecydowanie było tak, że już nam się nie podobała.

N: A przy Planszach naprawdę się udało. Ja jestem dumny z tego materiału, Janek też.

Facebook | Instagram (Jan- Rapowanie) | Facebook | Instagram (NOCNY)

Zobacz komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone