Czytasz
The Gaslamp Killer: “Schowajcie swoje telefony i oddajcie się tanecznej energii” [WYWIAD]

The Gaslamp Killer: “Schowajcie swoje telefony i oddajcie się tanecznej energii” [WYWIAD]

The Gaslamp Killer Smolna Going. bilety

Gaslamp Killer ma korzenie sięgające aż do Libanu i Syrii, a także Meksyku czy… Litwy. Całkiem spory geograficzny rozrzut, prawda? Doskonale słychać tę różnorodność w jego licznych produkcjach, często pełnych orientalnego sznytu i bitowego szaleństwa.

Przed warszawskim koncertem na Smolnej udało nam się zadać Gaslampowi parę pytań. Badajcie nasz wywiad z kalifornijskim didżejem i producentem, w którym pytamy go o selekcjonowanie sampli, mnogość gatunków i przeżywaniu muzyki na żywo, bez udziału smartfonów.

Kiedy pierwszy pierwszy raz dotknąłeś decków i pomyślałeś, że to jest coś, co chcesz robić w życiu? Jaki był powód tej zajawy?

Mój ojciec zawsze śpiewał i pogwizdywał w rodzinnym domu. Kiedy miałem pięć lat, umiałem już śpiewać i gwizdać, po tym jak zacząłem go podglądać. Z drugiej strony, moja siostra była promotorką i w momencie, kiedy miałem jedenaście lat, zabierała mnie ze sobą na rockowe koncerty. Zainspirowany tym, coraz bardziej zacząłem diggować muzykę i dzięki moim przyjaciołom odkryłem sztukę DJ-ingu. Od tamtego momentu muzyka stała się główną częścią mojego życia. Kiedy zdałem sobie sprawę, że poprzez DJ sety można samemu na nowo tworzyć muzykę i nie potrzeba do tego całego zespołu, od razu byłem tym zahipnotyzowany. Wiedziałem, że jest to droga, którą chcę obrać.

Twoja muzyka, szczególnie ta wcześniejsza, pełna jest różnorodnych sampli. W którym momencie zdajesz sobie sprawę, że dany sampel jest tym, na którym chciałbyś oprzeć kawałek?

Moje wczesne wydawnictwa miały dużo sampli, ale gdzieś od 2014 roku przestałem tak intensywnie wykorzystywać tę technikę. Słyszę kawałek, który mi się podoba, zakochuje się w nim i słucham go w kółko, na ripicie. Wtedy staram się zrobić własną interpretację, oddając mu należyty szacunek poprzez użycie żywych instrumentów.

Jak przygotowujesz się do setów? Jak udaje ci się zmiksować tak odmienne od siebie gatunki i sprawić, że to wszystko się klei?

Wybieram kawałki do moich setów głównie pod kątem ich energii. Miksuję bardzo wiele różnych stylów dlatego, że każdy kawałek ma specyficzną funkcję. Ta funkcja to specjalny element rytmiczny, który ma za zadanie zwiększenie energii u publiczności. Ciężko jest to zwerbalizować, najlepiej poczuć na to własnej skórze. Ale na poziomie teoretycznym – większość tych kawałków jest w podobnym tempie i bazuje na podobnej energii, ot cały mój sekret!

Twój set w Warszawie będzie częścią projektu Airplane Mode (ma on na celu stworzenie przestrzeni wolnej od telefonów, a pełnej tańca i międzyludzkiej energii – przyp. red.). Opowiedz coś o nim.

Zacząłem Airplane Mode z prostego powodu – chciałem odnaleźć publikę, która nie będzie czuła potrzeby ciągłego wyciągania telefonów i nagrywania nimi występu. Kiedy jestem na scenie, wytwarza się bardzo intymna chemia pomiędzy mną a publiką. Kiedy przychodzi moment, że ktoś wyciąga telefon, to odbiera mi magię całej tej sytuacji. To naprawdę najważniejsza rzecz w moim życiu. Kiedy wychodzę na scenę, nie chcę być nagrywany, chcę być wtedy w pełni sobą. Uważam, że każdy na koncertach i imprezach powinien mieć tę wolność i możliwość tańca bez uczucia filmowania i po prostu przeżywać moment.

Sporo w twojej muzyce orientalnych wpływów, skąd ta zajawka?

Moja babcia była uchodźczynią z Syrii, a dziadek był imigrantem z Turcji. Oboje przeprowadzili się do Mexico City w 1916 roku. Narodowe kultury były bardzo mocno w nich zakorzenione. Mój ojciec przekazał mi to całe dziedzictwo. Kocham dźwięki Wschodu i zawsze czuję się bardzo emocjonalnie związany z tym brzmieniem.

Kiedy doczekamy się twojego kolejnego wydawnictwa?

Sprawdź też

Nie mam jeszcze oficjalnej daty premiery, nie śpieszę się z tym, chcę żeby to był mój najlepszy album, jaki do tej pory nagrałem. Możecie się spodziewać podobnego vibe’u, ale też bardziej spójnego i dopracowanego brzmienia. Jeśli chodzi o gości, to w większości będą to ci sami artyści, z którymi tworzyłem swój poprzedni album.

Albane Simone zaprojektowała okładkę do twojego poprzedniego albumu, Instrumentelepathy z 2016 roku. Okładka ta znakomicie oddaje psychodeliczną naturę twojej muzyki. Jak ważna jest dla ciebie współpraca z artystami wizualnymi?

Albane jest genialna! Nie ma zbyt wielu artystów, których można by do niej porównać. Przy nowym albumie pracuję z innym artystą, ale na pewno ta okładka będzie równie psychodeliczna i osobista jak jej poprzedniczka. Od zawsze byłem fanem street artu i graffiti. We wczesnym dzieciństwie zakochałem się w hip-hopie, bo pochodzę z takiego środowiska i ten rodzaj sztuki najlepiej wyraża to, co czuję. Generalnie, staram się współpracować z artystami, którzy mają bardziej współczesne spojrzenie na sztukę.

Koncert The Gaslamp Killer odbędzie się już dzisiaj, 21 listopada w warszawskim klubie Smolna

Bilety na warszawski koncert The Gaslamp Killer dostępne w Going.!

Zobacz komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone