Czytasz
Wjeżdżamy w to getto, czyli nasze pierwsze wrażenia po odsłuchu nowego Piernikowskiego

Wjeżdżamy w to getto, czyli nasze pierwsze wrażenia po odsłuchu nowego Piernikowskiego

Piernikowski Going. getto

Albo się go uwielbia, albo totalnie nie trawi. My zdecydowanie należymy do tej pierwszej grupy. Z tym większymi oczekiwaniami zapatrywaliśmy się na kolejny album Piernikowskiego – The best of moje getto. Czy faktycznie jest the best?

„Białas chciałby być ani dobry, ani zły”. Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości – jest spoko. Transfer z Latarnia Records do większej wytwórni, jaką bez wątpienia jest Asfalt Records, nie spowodował u Piernikowskiego spadku formy. Na pewno jest tu mniej brudu, wyrzygu i deprechy niż na fantastycznym No Fun sprzed dwóch lat. Są też ciekawe – z Kachą Kowalczyk (najsss) i Hadesem (ok) – i zaskakujące featy – z Brodką (meh) i z Adamem Repuchą (git). Singlowy numer Dobre duchy to ścisła czołówka tego albumu, a już na pewno najbardziej klimatyczny i oniryczny rapowy numer (i klip!) ostatnich miesięcy. Co z resztą?

Na The best of moje getto miesza się klimat dusznych ulic jebiących budkami z tanim azjatyckim żarciem, vangelisowy, mroczny cyberpunk i podwórkowy storytelling. Piernikowski wciąż jest normalnym, wrażliwym białasem, który dość celnie opisuje otaczającą go rzeczywistość. Już widzę ten hejt wszystkich, u których najazd na autotune powoduje mokre sny. Poznański raper z precyzją bawi się tym wspaniałym efektem – nie za dużo, nie za mało, a w sam raz. Tak, jak powinno być. Zaskakuje nieco utwór z Repuchą, który nie dość, że użyczył swoich wokaliz, to jeszcze brzdąka sobie miło na gitarze.

Piernikowski wpuścił nieco powietrza do dusznego, ciemnego i zadymionego od szlugów pokoju. Nie jest to jednak do końca czyste powietrze. To mieszanka psychodelicznych kadzideł, białej szałwi i innych smolistych substancji kojarzonych ze spirytualizmem i odmiennymi stanami świadomości. Dla nas to się klei.

Trzeci album Piernika to też najbardziej przystępny ze wszystkich jego solowych dokonań. Jak już wcześniej pisałem – nie jest to syf z No Fun, nie jest to eksperymentalny wajb Się Żegnaj. Fajne piosenki, dobre teksty. Prajmszitowy test zaliczony bez żadnej wpadki.

Pamiętajcie, że 13 listopada w Hydrozagadce odbędzie się warszawski koncert promujący ten album.

Bilety na premierowy koncert Piernikowskiego złapiecie w Going.!

Zobacz komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone