Czytasz
Jessie Ware: “Pisząc piosenki na tę płytę, chciałam wyjść do klubu bardziej niż kiedykolwiek”

Jessie Ware: “Pisząc piosenki na tę płytę, chciałam wyjść do klubu bardziej niż kiedykolwiek”

fot. Universal / Jessie Ware

Od płyty Devotion, debiutu uwielbianej w Polsce Jessie Ware, minęła już prawie dekada. Przez ten czas brzmienie muzyki brytyjskiej artystki zmieniało się wielokrotnie.

Po drodze urodziła dziecko, zaczęła realizować się w innych obszarach życia, a muzycznie oddaliła się od swoich klubowych początków. Najnowsze wydawnictwo to pewnego rodzaju powrót do korzeni. Udało nam się złapać Jessie Ware na szybką rozmowę o rodzicielstwie, muzycznych inspiracjach i życiu w cieniu pandemii.

Niedawno urodziłaś drugie dziecko. Jaki wpływ na twoją muzykę miało rodzicielstwo?

Ponowne zostanie mamą spowodowało, że pisząc piosenki na What’s Your Pleasure?, chciałam wyjść do klubu bardziej niż kiedykolwiek. Bardzo chciałam powrócić do świata, który w naturalny sposób został mi na jakiś czas odebrany.

Miłość do klubów słychać na twoim najnowszym albumie What’s Your Pleasure?, który współprodukowali m.in. James Ford z Simian Mobile Disco, Joseph Mount z Metronomy czy Midland.

James Ford jest moim przyjacielem od długiego czasu, pracowałam z nim już wcześniej i bardzo szanuję jego produkcje. W niesamowity sposób łączy estetykę klubowej muzyki elektronicznej ze współczesnym popem. Jeśli chodzi o współpracę z Joe Mountem, to jestem fanką Metronomy od dawna. Uwielbiam nie tylko sposób w jaki pisze muzykę, ale też jego zdolności liryczne. Wszyscy producenci, którzy brali udział w powstawaniu tej płyty są dla mnie ważnymi artystami, których dokonania śledzę regularnie i którzy mogli dokonać na albumie czegoś, czego ja bym nie potrafiła.

Na najnowszym albumie wyraźnie słychać inspiracje stylem retro. Jakich artystów słuchałaś najwięcej nagrywając tę płytę?

Podczas powstawania What’s Your Pleasure? słuchałam sporo muzyki z lat 80. Disco i Hi-NRG, tacy artyści jak Fern Kinney czy Sylvester. Słuchałam też Minnie Ripperton, Donny Summer czy Earth Wind and Fire. Róisin Murphy była też jedną z większych inspiracji. Muszę przyznać, że miałam przy tym bardzo dużo zabawy, “żonglując” tymi artystami i stylistykami.

Tworząc tę płytę od początku zakładałaś powrót do swoich klubowych korzeni?

Zaczynając karierę byłam bardzo długo związana ze sceną klubową. Kochałam ją, ale dość szybko zniknęła z mojego życia, zaczęłam bardziej skupiać się stricte na swojej karierze. W pewnym momencie poczułam, że mamy jakiś “niedokończony interes”. Czuję się świetnie wracając do tej estetyki, mimo tego, że scena wyraźnie się zmieniła od momentu kiedy zaczęłam realizować się muzycznie.

Zostawmy na chwilę muzykę – od jakiegoś czasu zaczęłaś prowadzić ze swoją mamą kulinarny podcast Table Manners. Jak pracowało ci się z kimś tak bliskim?

Sprawdź też
LGBTQ

Często się kłócimy, spieramy, mamy różne opinie, ale bardzo polegam na mojej mamie, jest wspaniała. Myślę, że obie wnosimy do podcastu inne wartości i wydaje mi się, że naszym słuchaczom to odpowiada.

Ostatnie miesiące nie napawały nas raczej optymizmem. Globalna pandemia COVID-19 i protesty w Stanach Zjednoczonych mocno wpłynęły na życie nas wszystkich. Jak próbujesz się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości?

Czas, którego mam teraz więcej wykorzystuję na edukowanie się, zgłębianie ważnych tematów i wspieranie ludzi, którzy są mi bliscy i na których mi zależy. Uczę się historii rasizmu i staram się uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, które pomagają go zakończyć. Staram się też wspierać organizacje walczące z wykluczaniem społecznym. Jeśli chodzi o pandemię, to staram się być optymistyczna i słuchać tego, co mówią lekarze.

Płyta What’s Your Pleasure? jest już dostępna w sklepach i w serwisach streamingowych. Posłuchacie jej również w Empik Music.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone