Czytasz
Festiwale muzyczne w świecie kryzysu klimatycznego

Festiwale muzyczne w świecie kryzysu klimatycznego

Fest Festival festiwale ekologia Going. bilety

Stojąc w obliczu katastrofy klimatycznej, mamy wręcz obowiązek przemyślenia tego, w jaki sposób nasze aktywności wpływają na planetę.

Dobrze, jeżeli postaramy się o wyeliminowanie nawyków, które pogłębiają problem, bo ucierpi na tym (minimalnie) jedynie nasza wygoda. Na całym świecie pod lupę idzie wszystko, od globalnych koncernów po codzienne jednostkowe wybory. Rynek festiwali muzycznych generuje problemy po obu stronach tego bieguna.

Szukasz festiwalu dla siebie? U nas znajdziesz go bez problemu!

W tym kontekście wychodzi na to, że festiwale to generatory mniejszej bądź większej ilości śmieci i energii. Patrząc na to, że liczba festiwali rośnie z roku na rok, nie trudno o smutną kalkulację. Na szczęście w ciągu ostatnich lat w zakresie świadomości klimatycznej sporo się zmieniło, również w branży festiwalowej. Nie, żebyśmy mieli inne wyjście –  do 2021 roku Unia Europejska planuje całkowity zakaz sprzedaży jednorazowych przedmiotów wykonanych z plastiku, niegdyś stałego elementu większych wydarzeń (nie tylko) muzycznych w Polsce. 


Samo pojęcie “festiwalu przyjaznego środowisku” zaczęło pojawiać się w szerszej świadomości na początku 2019 roku, wtedy w oczy mogły się rzucić rankingi eko festiwali i artykuły pokazujące inicjatywy idące w parze z troską o planetę. Chociaż dobre praktyki istniały jeszcze zanim festiwale stały się jedną z najpotężniejszych gałęzi przemysłu muzycznego.

Nadchodzący sezon festiwalowy to moment, w którym organizatorzy będą musieli zająć jeszcze wyraźniejsze stanowisko w sprawie trwającego kryzysu klimatycznego. Poprzedni rok nie wypadł najlepiej, ale nie ma co wskazywać palcami na tych, którzy przesadzili z plastikiem. Festiwalowiczom pozostaje czytać, sprawdzać i myśleć nad tym, jak mogą być bardziej świadomymi ekologii i jak czują się ze swoimi wyborami. Wiadomo, że w obliczu eko-trendu, mnożących się źródeł informacji i niejednoznaczności pewnych kwestii, można się odrobinę pogubić. Poza tym, w dobie informacji zwrotnej, jako uczestnicy jesteśmy w stanie wpływać na organizatorów – podsumować im pomysły, wywierać nacisk, zadawać pytania. Dlatego im większej liczby dobrych praktyk będziemy świadomi, tym lepiej dla nas.

czytaj dalej: Quebonafide zapowiada trasę Romantic Psycho Experience. Będziecie się dobrze bawić

Miejsce, w jakim powstaje festiwal

Festiwal festiwalowi nierówny – outdoor, indoor, duży, średni, mały, komercyjny…, a obok tego różni ludzie, muzyka, odbiorcy i idące za tym różne ideologie. Jeśli chodzi o większe opcje, silnie zakorzeniony w tradycji jest festiwal budowany od podstaw, na dużej otwartej przestrzeni. Zaraz obok pole namiotowe, na całym terenie strefy rozrywkowe i gastro. Nic dziwnego, że takie festiwale stają się autonomicznymi miasteczkami – to pokusa oderwania się od “normalnego” życia, tym samym mniejszy kontakt ze światem zewnętrznym. W Polsce ten format odnalazł się na festiwalach takich jak Open’er czy Woodstock. Wcześniej był jeszcze Coke, potem Kraków Live, a w tamtym roku do grona festiwali większej skali dołączył Fest Festival. Ale te ostatnie ciągle są wydarzeniami miejskimi, tak jak OFF Festival wykorzystuje przestrzeń Doliny Trzech Stawów, tak Fest Festival również stawia na naturę i zalesienie, korzystając z ogromnych terenów Parku Śląskiego.

Mniejsze, miejskie wydarzenia chętnie wykorzystują przestrzenie klubów, teatrów, sal koncertowych czy też kinowych. Wystarczy sięgnąć do krakowskiego festiwalu Unsound (Hotel Forum czy Teatr Słowackiego), białostockiego Up To Date (Stadion Miejski), czy katowickiego Tauron Nowa Muzyka (NOSPR i Strefa Kultury), żeby zobaczyć, jak sprawdza się ten model. Pozostaje też masa mniejszych festiwalowych opcji, czasem poza sezonem, takich jak Instytut Festival czy Spring Break.

Kubki (nie)jednorazowego użytku

Jeszcze parę lat temu na większości festiwali normą były plastikowe kubki jednorazowego użytku. O tych wielorazowych, eko, wydawanych za kaucją, usłyszałam ze dwa lata później w kontekście niemieckiej Lollapaloozy. Pierwsze solidniejsze plastikowe kubki pamiętam ze śląskich festiwali. W zeszłym roku barcelońska Primavera wyposażyła je w element zabawy – na kubkach można było znaleźć line-upy dotychczasowych edycji festiwalu. Ileś pierwszych osób, które zebrało kubki ze wszystkich edycji, wygrywało karnet na kolejną. Niełatwe zadanie, ale jego dodatkowym plusem było to, że osoby chcące wygrać karnet zbierały z ziemi porzucone kubki.


Zeszłoroczny Unsound dorzucił do worka eko-rozwiązań jeszcze inny produkt, czyli kubek wykonany ze skrobi kukurydzianej. Tak dobrze imitował plastik, że na fanpejdżu festiwalu po pierwszych koncertach w Teatrze Manggha pojawiły się negatywne opinie, “ale jak to, plastikowe kubki?”. Niespodzianka, wszystko kompostowane i biodegradowalne, problem w tym, że o wiele droższe od plastiku. Taniego, ogromnego udogodnienia, którego bardzo szybko zaczęliśmy nadużywać. Odpady z tworzyw sztucznych znajdują się w absolutnej czołówce najbardziej palących globalnych problemów.

Woda pitna 

Idąc dalej – najlepiej, jeśli sprzedawanie wody butelkowanej na festiwalach byłoby ograniczone do absolutnego minimum. Trudno marzyć o całkowitym zakazie w przypadku komercyjnych wydarzeń. Pozafestiwalowo ludzie coraz częściej wyposażają się w różnego rodzaju bidony i mamy nadzieję, że te na festiwalach zaczną pojawiać się na stoiskach z merchem (albo przy stoiskach barowych) jako standardowy gadżet. Organizator jednak musi zadbać o to, żeby woda pitna była dostępna bez dłuższych przerw, najlepiej w kilku miejscach festiwalu. Samo założenie o braku butelkowanej wody brzmi świetnie, jednak alternatywa musi nadążyć za liczbą uczestników i warunkami pogodowymi.

Merch 

Bluza, torba czy koszulka z logo festiwalu albo grafiką zaprojektowaną specjalnie na potrzeby danej edycji – fajna sprawa, prawda? Jesteśmy przywiązani do pamiątek i często potrzebujemy czegoś materialnego, żeby ożywić wspomnienia z przeszłości. Jak pogodzić chęć posiadania pamiątkowej bluzy z poszanowaniem tego, że przemysł odzieżowy, wiążące się z nim zużycie wody i ogromne zaniedbania w kwestiach praw człowieka i pracownika, również jest czymś, w obliczu czego wypada zająć stanowisko? Festiwalowe rozwiązanie jest bardzo proste i zyskało na popularności dzięki niezależnym inicjatywom, takich jak warszawski Selfisz. Chodzi o sitodruk, który można łatwo umieścić na własnym ubraniu. Nasi czescy sąsiedzi z Creepy Teepee korzystają z niego od kilku lat.

Sadzenie drzew i zbieranie śmieci 

Jedną z wykorzystywanych przez różne przyjazne środowisku festiwale praktyk jest sadzenie nowych drzew, jako inicjatywa będąca uzupełnieniem muzycznej części wydarzenia. Jeśli jakaś, nawet skromna część zysków zostanie przeznaczona na zakup nowych sadzonek, festiwal ma szansę na pozostawienie po sobie czegoś więcej niż wspomnienie o dobrej zabawie. Druga kwestia to nie wprowadzanie nowego, a radzenie sobie ze starym, czyli zbieranie śmieci – tak, żeby przy odpowiedniej segregacji można było przeznaczyć je do recyklingu. Festiwalowa rzeczywistość pozostająca w zgodzie z naturą, to taka, która nie jest wobec niej inwazyjna. 

czytaj dalej: Diaboliczny queer i kwasowy bad trip. Yves Tumor zapowiedział nowy album i koncert w Polsce

Jedzenie 

Nie chodzi oczywiście o to, żeby żywność na festiwalach była wyłącznie roślinna czy wegetariańska, bo o swoją świadomość ekologiczną można dbać nawet wtedy, kiedy jemy mięso. Ważne jest pochodzenia produktów – w jakim stopniu są lokalne, w jakim importowane? Z jakich hodowli czy upraw pochodzą? Miejscówek z jedzeniem, które ze swoimi food trackami pojawiają się na festiwalach, jest – tak samo jak festiwali – coraz więcej, ale nowe pokolenie gastro przykłada większą wagę do jakości produktów. O tym, jacy dostawcy pojawią się na wydarzeniu, niektóre festiwale lubią informować wcześniej, na co dobrym przykładem jest OFF Festival, który przed każdą edycją solidnie przykłada się do regularnego newslettera, informującego nie tylko o artystach, ale też rzeczach wchodzących w skład eventu, tak jak strefa gastronomiczna. W tamtym roku aż 80% oferty stanowiły dania wegetariańskie i wegańskie. Organizatorzy zaliczyli też całkowite przejście na naczynia biodegradowalne oraz wprowadzenie wielorazowych kubków.


A co z biletem?

Kwestia, która zdaje się być jeszcze bardziej istotna w obliczu płonących lasów, a równocześnie jest najbliższa Going. – bilety. O tym, że biletów, czy to pociągowych, czy samolotowych, czy koncertowych – ogólnie tych zakupionych przez Internet – nie trzeba drukować, zdajemy się czytać niewystarczająco. Jeszcze parę lat temu o tym, że drukujemy, decydowała nieufność wobec technologii – telefon zawsze mógł się rozładować, plik usunąć, Internet nie działać. A festiwale i pociągi raczej nie kojarzyły się z gniazdkami z prądem. Poza tym niektórzy organizatorzy wydarzeń wymagali wydrukowanych biletów. 


Jednak w ciągu ostatniej dekady sporo się zmieniło – Internet jest wszędzie, telefony ładują się w pół godziny, a powerbanki to popularny gadżet. Poza tym trzeba naprawdę się postarać, żeby bezpowrotnie usunąć PDF z biletem. W przypadku aplikacji takich jak Going., nawet nie trzeba mieć PDF-a, wystarczy konto użytkownika, na którym znajdują się wszystkie zakupione przez niego bilety. Z perspektywy osoby, która kilka razy w swoim życiu stała na bramce, mogę powiedzieć, że na oko 1/3 ludzi ma ze sobą papierowe bilety, a czasem, żeby je wyciągnąć, najpierw muszą schować do kieszeni telefon. Fakt, z papierem jest nieco inaczej niż w plastikiem, odzysk jest o wiele łatwiejszy, ale to ciągle element w procesie deforestacji Ziemi. Koniec końców, małe rzeczy naprawdę się liczą.

czytaj dalej: Widzimy się na ośce. Latem wystartuje trasa Block Party x Łomża z czołówką polskiego rapu



Zobacz komentarze (0)

Odpowiedz

Your email address will not be published.

Copyright © Going. 2020 • Wszelkie prawa zastrzeżone