Byliśmy tam: skoki, salta i przewroty, czyli Hangar 646
Nasza wizyta w Hangarze 646 miała miejsce w grudniu, ale dopiero teraz dochodzimy do siebie po zdobytych tam zakwasach. Mało jest miejsc na mapie Warszawy, w których można tak beztrosko spożytkować energię, cieszyć się z kontroli nad własnym ciałem i przy okazji, dać sobie niezły wycisk.

Hangar 646 to położony na Mokotowie oraz przy Wale Miedzeszyńskim kompleks najróżniejszych trampolin. Od małych, dających niewielkie odbicie, do ogromnych, które potrafią wznieść na imponujące wyżyny. Każdy znajdzie tutaj strefę odpowiednią do własnych potrzeb – amatorzy, poszukiwacze wrażeń czy aktywni sportowcy – wszyscy poczują się doskonale. Ciekawi, jak wyglądała goingowa wizyta w mokotowskim królestwie miękkiego lądowania?

Hangar 646

Zaczęliśmy od niezbędnej rozgrzewki i małego testu na odwagę, połączonego z kontrolowaniem własnego ciała. Wielka „poduszka”, na której lądowaliśmy po (głównie nietrafionych) próbach robienia salta była idealnym punktem startu. Spora część naszej grupy przekonała się, że jednak panuje nad własnymi ruchami, a praca przed laptopem, zrobienie kawy i spacer w drodze na lunch to nie jedyna aktywność, na jaką nas stać. Zmotywowani udanym początkiem udaliśmy się na kolejne wyzwania.

Sportowe trampoliny dla wymagających większej dawki adrenaliny? A może pasy akrobatyczne, na których można urządzić grupowe wyścigi (które wcale nie należą do najszybszych, ale za to mega widowiskowych konkurencji)? Z przyjemnością graliśmy w trampolinową wersję koszykówki i obserwowaliśmy nasze małe sukcesy, kiedy piłka wpadała do kosza. Wszystko etapy przeszliśmy, daliśmy radę, a nawet najbardziej zmęczeni tryskali pozytywną energią!

Hangar 646 dał nam ogromną satysfakcję. Małymi krokami (a raczej skokami) udawało się nam dotrzeć do coraz większej sprawności i pokonywać kolejne bariery wysokości, akrobacji czy celności. Satysfakcja – bezcenna. A dla zmęczonych tym ogromem atrakcji hangarowy team przygotował coś jeszcze. Przyznajemy bez bicia, że po tak konkretnym wycisku, z przyjemnością udaliśmy się do arcade roomu, gdzie spędziliśmy kolejne świetne chwile grając w pinballa, bawiąc się na automatach czy zdobywając kolejne punkty w cymbergaja. Idealne miejsce dla spragnionych chwili oddechu i powrotu na bardziej twarde podłoże. 

Hangar 646

Komu możemy polecić Hangar 646? W zasadzie każdemu, kto znudzony jest monotonną siłownią, zbyt wymagającym i przehajpowanym crossfitem czy – ze względu na smog – nie może biegać po parku. Wystarczy raz spróbować, wejść do tego wspaniałego świata trampolin, aby zajawka została na długie lata. Nie potrzebujesz zbędnych przyrządów – najlepszym jest Twoje własne ciało. My bawiliśmy się przednio i z pewnością do Hangaru wrócimy, silniejsi i spragnieni jeszcze wyższych lotów!

fot. materiały organizatora

Podziel się:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Instagram

Instagram has returned invalid data.

Follow Us!